Dotyk jest nie tylko przyjemnością samą w sobie, jest nam niezbędny do życia, do dobrego samopoczucia fizycznego i psychicznego. Dotyk to jeden z najważniejszych i największych zmysłów, w jakie wyposażyła nas natura. Obok układu przedsionkowego jest najszybciej rozwijającym się zmysłem, gdyż powstaje już w ósmym tygodniu życia płodowego. Podczas tysięcy wykonywanych Zły dotyk. Chciałabym iść dalej, ale nie mogę. Wciąż pamiętam każdą chwilę, każdy kolejny dzień, który był ciągiem nieuchronnych zdarzeń. Choć mam zamknięte oczy, to nadal widzę twoje ręce na mym ciele. Dotyk, dotyk, dotyk. nu nu nu . zły dotyk. dotyk zły . Przychodziłeś i krzywdziłeś, a ja biedna i nieświadoma, Dotyk Boli Przez Całe Życie Clipart. 1923*730. 0. 0. PNG. Add Cinnabolisticks - Pizza Boli's Cinnamon Sticks Clipart. 1447*612. 0. 0. PNG. Las Bolis Bisuteria Odp: zły dotyk boli całe życie ; (. Jako dziecko nie mialas zadnej kontroli nad tym co sie dzialo. Odpusc sobie to poczucie winy - to ty bylas ofiara - on jako ojciec powinien sie toba opiekowac a nie wykorzystywac. Musisz pochodzic na terapie a jesli nie mozesz to zacznij czytac madre ksiazki i postaraj sie zamknac ten przedzial swojego zycia. Miesiąc tragedii dla gotyku.Katatonia.Why..?Witaj w Miesięcznicy programie ze wspomnieniami z miesiąca pod względem muzycznym.Jeżeli materiał się podob Zły dotyk boli przez całe życie almost 6 years ago 0 0 Affiliate Program; Second Life Blogs; Second Life Developers; Second Life Help; Download Second Life tig3D. FilmMysterious Skin20041 godz. 47 min. {"rate": {"id":"106425","linkUrl":"/film/Z%C5%82y+dotyk-2004-106425","alt":"Zły dotyk","imgUrl":" nastoletnich chłopców usiłuje uporać się z przeżytą w dzieciństwie traumą. Więcej Mniej {"tv":"/film/Z%C5%82y+dotyk-2004-106425/tv","cinema":"/film/Z%C5%82y+dotyk-2004-106425/showtimes/_cityName_"} {"linkA":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeA","linkB":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeB"} Podobnie, jak wcześniejsze filmy niezależnego reżysera amerykańskiego, Gregga Arakiego, tak i ten obraz można określić mianem kontrowersyjnego i szokującego. Po raz kolejny autor rysuje tu portret "straconego pokolenia&" - skażonego złem, zagubionego i pozbawionego złudzeń. Tym razem Araki porusza głośny dziś problem wykorzystywaniaPodobnie, jak wcześniejsze filmy niezależnego reżysera amerykańskiego, Gregga Arakiego, tak i ten obraz można określić mianem kontrowersyjnego i szokującego. Po raz kolejny autor rysuje tu portret "straconego pokolenia&" - skażonego złem, zagubionego i pozbawionego złudzeń. Tym razem Araki porusza głośny dziś problem wykorzystywania seksualnego dzieci. Pokazuje, jak głęboki wpływ mają podobne doświadczenia na życie młodych ofiar. Bohater filmu jest Brian, nieudacznik wychowywany przez nadopiekuńczą matkę, wyparł z pamięci traumatyczne przeżycia. Dręczy go jednak luka we wspomnieniach, którą uznaje za skutek porwania przez kosmitów. Szukając rozwiązania próbuje odnaleźć Neila - chłopca, który pojawia się w jego snach, a który może być kluczem do rozwiązania zagadki "pięciu godzin". Po prawej stronie tylnego zderzaka samochodu Erica znajduje się naklejka albumu Metallici "St. Anger" (z oderwanym skrótem "St."). Album ten powstał dopiero w 2003 roku, zaś akcja filmu rozgrywa się w Neil znajduje się przy plaży Brighton grudniową nocą w 1991 roku szuka najbliższej stacji metra. Znaki na stacji to Q w żółtym kole i "diamentowe Q". Jednak linia "diamentowego Q" zaczęła działać od roku 2000. Do obejrzenia "Złego dotyku" zachęciła mnie przede wszystkim obecność Josepha Gordona-Levitta w obsadzie. Po seansie mogę stwierdzić, że nie jest to jedyny powód, dla którego warto się z tym filmem zapoznać. Przedstawiona w nim historia jest kontrowersyjna, problematyczna i po prostu ciekawa. Dwóch nastolatków – Bryan Lackey (Brady Corbet) i Neil ... więcejzdaniem społeczności pomocna w: 55% W tym też mogą być takie mniej typowe typu "Lolita", a także takie zupełnie nietypowe typu "Amerykańska dziewczyna", czyli o związkach, w których jedna z osób jest niepełnoletnia i mimo wszystko na tyle dorosła, że związek/romans dzieje się za ... więcej Na początku wydawał się trochę przeciętny, ale akcja narastała, zaciekawiała widza. Zmuszała go do myślenia, gdy oglądasz ten film przyswajasz przekaz i obraz tego filmu, ale jednocześnie kreujesz w głowie świat i zachowania ludzi z nimi związanych. Świetny film! Niektóre rzeczy z człowieka nie sposób wyjąć, a ... więcej Czasem dobrze obejrzeć taki film Jestem pod ogromnym wrażeniem gry aktorskiej głównego bohatera. To jak gra w tym filmie jest nie do opisania. Zarówno jako mały chłopiec jak i potem aktor grający starszego. Ciężki film ale warto zobaczyć polecam ...gdy mama Neila żegna się z nim, przed wyjazdem do NY i jest to dla niej moment, w którym jej dziecko nie jest już jej dzieckiem, albo może tak - nie jest dzieckiem, ten przełomowy moment w którym rodzic staje przed dorosłym już człowiekiem. Smutne jest to, że obawia się tego wielkiego ... więcej Do obejrzenia "Złego dotyku" zachęciła mnie przede wszystkim obecność Josepha Gordona-Levitta w obsadzie. Po seansie mogę stwierdzić, że nie jest to jedyny powód, dla którego warto się z tym filmem zapoznać. Przedstawiona w nim historia jest kontrowersyjna, problematyczna i po prostu ciekawa. Dwóch nastolatków – Bryan Lackey (Brady Corbet) i Neil McCormick (Joseph Gordon-Levitt) – to zupełne przeciwieństwa. Pierwszy jest wycofaną, nieśmiałą, małomówną ofermą, która cierpi z powodu luk pamięci i tłumaczy to rzekomym uprowadzeniem przez kosmitów. Drugi chłopak to rozrywkowy, zbuntowany i mocno stuknięty ekstrawertyk, który w dodatku jest homoseksualistą i dorabia sobie jako męska prostytutka. Łączy ich jednak jedno – traumatyczne przeżycia z dzieciństwa. Bryanowi, który już dawno został wywieziony do innego stanu przez nadopiekuńczą matkę, udało się wyprzeć przykre wspomnienia z pamięci. Nie zapomniał jednak nazwiska Neila i wiedząc, że jest on powiązany z tajemniczymi wydarzeniami z przeszłości, postanawia go odnaleźć. Z przykrością stwierdzam, że o ile wątek popadającego w coraz to większe tarapaty Neila jest bardzo interesujący, o tyle sceny z udziałem Corbeta ciągną się jak flaki z olejem. Przez to akcja niebezpiecznie zwalnia, a przejmująca historia zamienia się w usypiającą opowieść o najnudniejszym człowieku na Ziemi. Wielka szkoda. Na szczęście pozbawiony talentu Corbet to, moim zdaniem, jedyny, choć niebywale rażący i irytujący, minus filmu. Znacznie lepiej prezentuje nam się Gordon-Levitt. Uważam, że jest to jego najdojrzalsza i najbardziej ekspresyjna rola w karierze. Dostał duże pole do popisu i w pełni je wykorzystał. Trudno napisać cokolwiek o pozostałych aktorach, bo film skupia się wyłącznie na tych dwóch, kontrastujących ze sobą postaciach. I słusznie. Film pokazuje, jak szokujące doświadczenia sprzed kilku lat skrajnie wpłynęły na dalsze życie chłopców, ale w jakże odmienny sposób. Jeden miał wiele szczęścia, bo udało mu się zapomnieć, ale stał się zamkniętym w sobie, nisko funkcyjnym introwertykiem. Drugi, z pozoru sprawiający wrażenie pogodzonego z tym, co go spotkało, stopniowo popada w coraz to większe upodlenie, a w dodatku nie widzi w swoim postępowaniu niczego złego. "Zły dotyk" to z pewnością nie jest repertuar dla każdego, ale niewątpliwie zadowoli amatorów wstrząsających, dramatycznych historii oraz pełnych goryczy, smutku i cierpienia depresyjnych użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (20 głosów). Mam na imię Tamara, mam 29 lat. Boję się mężczyzn z obgryzionymi do połowy paznokciami. Takie miał mój kuzyn. Podduszał mnie dłońmi, kiedy gwałcił. Pierwszy raz zrobił to, gdy miałam 11 lat. Śnię o tym niemal co noc. Dlatego boję się nie wie, kiedy się za-częło...Mama przygarnęłamojego kuzyna... jegomama umarła... (…)Miałam 10 tam, gdzienie powinien...a ja tylko płakałam...Pierwszy raz przyszedł do mojego łóżka, gdy miałam 10 lat. Obejrzał wtedy film z dorosłymi o ludziach, którzy umierają na raka. Tak zmarła jego mama, moja ukochana ciocia. Wtedy wieczorem powiedział, że boi się spać sam. Pozwolili mu położyć się do mnie. Miałam 10 lat, a on 15. Kiedy wszyscy usnęli, zaczął mnie dotykać. Zesztywniałam. Nie wiedziałam, co mi robi, co się dzieje. Wtedy tylko mnie zaczął we mnie wkładać różne rzeczy. Trzonek latarki, kredki, palce. Przychodził prawie co noc. Nauczył się chodzić na palcach po deskach podłogi, które nie skrzypiały. Kiedy próbowałam się wyrywać, straszył domem dziecka albo ojcem. Taty bałam się wtedy bardziej niż jego. Kiedy byłam dzieckiem, nim rodzice się rozwiedli, tata strasznie mnie bił i krzyczał. Wydawało mi się, że najgorsze, co może mi się zdarzyć, to do niego wrócić. Więc milczałam. A mój kuzyn pozwalał sobie na coraz więcej. Kiedyś była u nas babcia. Przy niej wsadził rękę pod kołdrę, którą się okryłam i dotykał. Uciszył mnie gestem. Potwornie się go piękny dzień… (…)oparta o łóżko rodziców...od tyłu… zatkał mi usta...(…)miałam 11 lat...Był środek tygodnia, ciepły, słoneczny dzień. Nie poszłam wtedy do szkoły, bo mama z młodszym bratem pojechała do lekarza. Pilnowałam dwóch pozostałych braciszków. W którymś momencie mój kuzyn zamknął ich dwa pokoje dalej. Pamiętam, że był w krótkich spodenkach i bawełnianej koszulce. Wysoki i potężny, wypełniał całe drzwi, kiedy też, że moi bracia strasznie płakali. Krzyczeli, żebym ich nie zostawiała. Słyszałam to, kiedy popchnął mnie na łóżko rodziców. Kazał się rozebrać, zatkał usta, chwycił dłonią za szyję i poddusił tak, że zrobiło mi się słabo. Rozszerzył moje nogi i zgwałcił. Miałam dreszcze - z bólu, strachu i upokorzenia. Krwawiłam, ale on kazał mi klęczeć. Nagiej, przerażonej, poranionej. Sam usiadł w fotelu i oglądał telewizję. Błagałam, żeby pozwolił mi pójść. To trwało chyba z godzinę. Potem kazał wyszorować krew z podłogi i łóżka, żeby mama się nie dowiedziała. Groził, że jeśli pisnę słówko, to zgłosi nas do opieki socjalnej i ta odda mnie i moich braci do domów dziecka. Albo pójdę do ojca. Nie powiedziałam nic. Kiedy wróciła mama, dostałam lanie drewnianą deską kuchenną, bo bracia powiedzieli, że ich mogłam siedzieć... niemogłam mogłam spać... prawienie jadłam...bałam się...Po tym pierwszym razie miałam dwa tygodnie spokoju. Myślałam, że już więcej tego nie zrobi. Ale zrobił. Nie raz. Najpierw przychodził raz w tygodniu, potem nawet co dwa, trzy dni. W nocy albo kiedy mamy i ojczyma nie było. Zawsze było tak samo - jedną ręką zatykał mi usta i dusił tak, że traciłam oddech i robiło mi się ciemno, a drugą ściągał mnie za nogi na brzeg łóżka. Nie umiałam krzyczeć. Kiedy próbowałam się wyrywać, zaciskać nogi, bił. Kiedy płakałam, był jeszcze brutalniejszy. Na całe lata nauczyłam się nie płakać. Ciągle straszył. Kiedyś, gdy nikogo nie było w domu, przystawił mi nóż kuchenny do gardła i powiedział, że moje życie zależy od niego. Powtarzał, że sama tego chcę, że jestem małą dziwką, której można używać. Szybko mu pokoju, w którym spałam, nocował mój młodszy brat. Miał wtedy 6 czy 7 lat. Poprosiłam rodziców, żeby go zabrali, bo chcę mieć spokój. Tak naprawdę bałam się, że może słyszeć albo widzieć, co robi mi kuzyn. Chciałam go chronić. Nie wiem, czy mi się udało - widziałam nieraz, jak mój kuzyn i jemu szeptał coś do ucha. Widziałam, jak brat ucieka do pokoju, zamyka się i godzinami stamtąd nie wychodzi. Myślę, że mój kuzyn wykorzystał i jego. Dziś brat mówi, że nie pamięta tamtych czasów. Niczego. Nie chce do nich się słyszeć każdy szelest. Zasypiać, kiedy wszyscy usną i spać czujnie. Nigdy nie wiedziałam, kiedy przyjdzie znowu. Gdy wychodził z mojego łóżka szłam się kąpać. Musiałam go z siebie zmyć. Potem wiele lat nie umiałam się umyć bez poczucia obrzydzenia do siebie. Często podczas kąpieli wymiotowałam. Czułam się brudna. Na noc zakładałam dwie pidżamy i koszulę - myślałam, ja mała dziewczynka, że będzie mu trudniej. Że to go zniechęci. Nie razy to zrobił - nigdy nie liczyłam. Często zostawiał po sobie siniaki, ślady rąk. Udawałam, że ich nie ma. Nikt poza mną ich nie widział. Tego też nikt nie kuzyn zgwałcił mnie kiedyś w noc przed Wigilią Bożego Narodzenia. Następnego dnia siadaliśmy razem do stołu. Nie chciałam łamać się z nim opłatkiem. Mama krzyczała, że jestem niewdzięczna, że zepsułam święta, nie mam mamie...wezwała go na rozmowę...wyparł się...mama uwierzyła jemu...Mój kuzyn był wtedy w wojsku, miałam 14 lat. Gdy się dowiedziałam, że ma przyjechać na przepustkę, wpadłam w panikę. Płakałam kilka dni. Wreszcie postanowiłam porozmawiać z mamą. Poprosiłam ją do swojego pokoju. Siedziała na tapczanie z kolorową narzutą, kiedy jej mówiłam, co ze mną robił. Mówiłam, że się boję, że nie chcę, by przyjeżdżał. Nie uwierzyła. Napisała do niego list, wezwała go na rozmowę i zapytała, czy to prawda. On odpowiedział, że nie. Uwierzyła jemu. Wtedy straciłam wiarę, że coś się może że jak będęstrasznie chuda...nie będzie mnie chciał...zachorowałam naanoreksję... (…)dla niego nie miałoznaczenia (…)Kiedy się bałam, zawsze mało jadłam. Ale jakiś czas po rozmowie z mamą pomyślałam, że jeśli przestanę jeść w ogóle i będę bardzo chuda, to on nie będzie mnie chciał. Że poczuje obrzydzenie i zostawi mnie w spokoju. Chudłam szybko i bardzo. Miałam 15 lat i przy 170 cm wzrostu ważyłam 38 kg. Ale mój kuzyn nie zostawił mnie w spokoju. Przychodził w nocy i gwałcił dalej. A mama krzyczała, że "za dużo mam w dupie" - że jestem rozpieszczoną, niegrzeczną dziewczyną. Że nie jem i ludzie wytykają ją na ulicy. Mówią, że mnie głodzi, a to dzieci w Afryce nie mają co jeść. Mawiała też często: tyle dla was zrobiłam, tak się poświęcałam, a wy jesteście tacy niewdzięczni. Kiedy się przekonałam, że głodzenie nie pomaga, zaczęłam jeść na siłę. I wymiotować. Z anoreksji popadłam w bulimię. Trafiłam do lekarza, a ten wysłał mnie do w szpitalu,że kuzyn mi robikrzywdę... (…)pani doktor przerwała...nie pozwoliła nawetskończyć...powiedziała, żebym nieopowiadała historiiwyssanych z palca...Byłam tam dwa tygodnie. Było cudownie, bo nie było mojego kuzyna. Przesypiałam noce, czułam się swobodnie. Chciałam tam zostać jak najdłużej. Najpierw skłamałam, że nie wiem, skąd mam sińce na całym ciele, które zauważyła pielęgniarka, ale potem poszłam do pani doktor. Chciałam jej wszystko opowiedzieć. Wydawała się ciepła, mądra i rozumiejąca. Konkretna. Wyglądała na taką, która wysłucha i pomoże. Nie pomogła. Kiedy jej powiedziałam, że nie chcę wracać do domu, bo kuzyn mnie dotyka, wkłada we mnie różne rzeczy i gwałci, zadzwoniła do mamy. Powiedziała, że fantazjuję, opowiadam historie wyssane z palca i żebyśmy to sobie załatwili w dnia mama zabrała mnie ze szpitala. W domu zbiła drewnianą deską kuchenną. Tą samą, którą biła po pierwszym gwałcie. Znalazłam w książce telefonicznej adres pani doktor. Napisałam do niej list: że jest mi przykro i że była moją ostatnią deską sięz został...Mama pozwoliła mu być...wiedziałam już, że nikt minie pomoże...Próbowałam się zabić dwa razy. Raz w parku za moją starą szkołą. To było już po tym, jak w wieku 18 lat wyprowadziłam się z domu. Nawet wtedy mój kuzyn nie dał mi spokoju. Nachodził mnie co jakiś czas, przestępował drogę - gdziekolwiek się wyprowadziłam. Stawał przede mną i pytał, czy chcę jeszcze. Albo czy pamiętam, jak było dnia wieczorem spotkałam go po pracy. Rozpiął rozporek, ściągnął spodnie i zapytał, czy mu obciągnę. Zemdlałam. Postanowiłam z tym skończyć. Poszłam do parku, próbowałam się powiesić, ale urwała się lina. Byłam na siebie wściekła, że nawet zabić się nie potrafię. Trafiłam na raz był w szpitalu. Pani psycholog postanowiła mnie leczyć metodą Hellingera. Kazała mi powtarzać: "mamo, robiłam to z chęcią dla Ciebie". A potem: "Zakładając sprawę w sądzie, stawiam się na równi z oprawcą". Bo założyłam wtedy sprawę, poszłam do prokuratury i opowiedziałam wszystko. Ale to zdanie - było o jedno za dużo. Wyczekałam w łazience aż wszyscy usną i próbowałam powiesić się na framudze drzwi. Jedna z pacjentek przyszła do toalety. Odratowali nie wie, kiedy to sięskończy...Czuję się brudna...oblepiona nim...czuję się jak dziwka...jak ostatnia szmata...mała kurewka…czuję go wszędzie...Na terapię trafiłam w 2005 roku dzięki pani psycholog, która wyłapała mnie na internetowej grupie wsparcia Fundacji Umówiła mnie z terapeutką. Przez pierwsze tygodnie przychodziłam do niej i tylko płakałam. Nie umiałam mówić. Potem zaczęłam pisać o swoich wspomnieniach na kartkach. Odpowiadać na pytania: kto mi robił krzywdę, jaką, od kiedy, jak długo, jak często. W 2008 roku zdecydowałam się złożyć sprawę do sądu. Terapeutki pomogły mi pójść do prokuratury, skontaktowały z prawnikiem. Najpierw było trzy godziny przesłuchań u prokuratora, potem osiem rozpraw. Było i kilka takich, które się nie odbyły, bo mój kuzyn się nie stawiał. Przed każdą wymiotowałam, prawie na każdej mdlałam. Ze strachu i stresu. Na co drugą wzywali do mnie pogotowie. Musiałam zeznawać przy moim kuzynie, bo pani sędzia nie zgodziła się, żeby go nie było. Powiedziała, że on też ma prawo do reakcji, choć czytałam w karcie praw ofiary, że takie przesłuchanie mogłoby się odbyć bez sprawcy. Spotykałam się z nim na sądowym korytarzu, choć według prawa nie musiałam. Pani sędzina pozwoliła mi tylko zeznawać w obecności pani psycholog. Ale już nie znajomej, tylko sądowej. Dobrze, że była. Sama pewnie bym się wycofała. Nie dałabym psycholog przez całe przesłuchanie w sądzie trzymała mnie za rękę. Potem miała sine palce, bo mocno ją ściskałam. Stanęła obok mnie - tak, żebym nie widziała mojego kuzyna. Powiedziała, że tak będzie mi łatwiej mówić. Było, ale tylko biegli, terapeuci, do których trafiłam. Pani doktor, którą kilka lat wcześniej spotkałam w szpitalu i mi nie pomogła, na rozprawie powiedziała, że nie pamięta takiej pacjentki. Pewnie gdyby pamiętała, straciłaby prawo wykonywania zawodu. Pamiętała za to moja mama. Najpierw, gdy dostała wezwanie na przesłuchania, zadzwoniła do mnie i krzyczała, że zamiast zapomnieć, ciągam ją po sądach i robię wstyd. Ale potem mówiła. Że widziała, jak piorę zakrwawione majtki i pościel, że nie wie, czemu nie pytała i nie reagowała, że faktycznie lekarka powiedziała jej o mojej prawie trzyletniawalka dobiegła końca…I choć po drodzewątpiłam… w to, żewytrzymam… to jednakwytrzymałam…23 września 2010 r. w Sądzie Rejonowym w Strzelcach Opolskich sąd skazał mojego kuzyna na 2 lata i 10 miesięcy więzienia. Dostał wyrok za gwałty i inne czynności seksualne. Za wkładanie we mnie trzonka od latarki i kredek. Po ogłoszeniu wyroku czułam ogromne zmęczenie i ulgę. Wiedziałam, że będzie dni przed rozprawą odwoławczą dowiedziałam się, że mój kuzyn zmarł w szpitalu w wyniku obrażeń, które odniósł w ulicznej bójce. Poczułam ulgę, ale i winę. Pomyślałam, że to przeze mnie. Powiedziałem to terapeutce. Odpowiedziała: "Jeśli czujesz się winna, to go przeproś za wszystko". Poczułam złość. Nigdy go nie przeproszę - poczucie winy prysnęło jak bańka wracałamz pracy...obok stał jakiś zupełnienieznajomy mi chłopak...miał takie same dłoniejak on...tak samo obgryzionepaznokcie... (...)bałam się jak wtedy...gdy nikt nie wiedziałkiedy to się zaczęło...Wciąż boję się ciemności, bo wtedy śni mi się pierwszy gwałt. Marzę, by kiedyś przespać noc bez leków nasennych. Boję się mężczyzn z paznokciami obgryzionymi do połowy, takimi, jak miał mój kuzyn. Kiedy widzę podobne, wpadam w panikę, szerzej otwieram oczy i mówię sobie, że to nie on. Ale zaczynam już lubić sukienki. I marzę o dziecku. Mój mąż był pierwszą osobą, która mi uwierzyła. Pomógł w terapii, wspierał podczas procesu, woził do lekarzy, jeździł na konsultacje do mojej psycholog. Zawsze był cierpliwy i wyrozumiały. Nie zmuszał do dotyku, nie naciskał. Dużo czasu spędzam w internecie, wyszukując ludzi podobnych do mnie. Nie chcę, by jak ja, przez lata byli sami. Obserwuję ludzi wokół i często wyłapuję takich, którym dzieje się krzywda. Których ktoś gwałci i wykorzystuje jak mnie. Jest ich wielu. Mówię o tym, bo chciałabym, żeby to, co przeżyłam, nie poszło na marne. Żeby ludzie tacy jak ja wiedzieli, że można nie być ofiarą przez całe życie. Że można o siebie zadbać, że można o sobie decydować. Chciałabym napisać o tym książkę do wszystkich, którzy nie chcą być e-wydanie » Życie w Hogwarcie zawsze wydawało się Selene cudowne i pełne niespodzianek. Jednak te święta zupełnie nie przypadły jej do gustu. Ogólnie nie przepadała za Gwiazdką. Wolała Halloween. A podczas tych świąt albo wałęsała się po szkole, albo nudziła się w dormitorium. Życie bez Kareen zdawało się być jeszcze bardziej męczące. Kilka razy natknęła się na korytarzu na Selwyna, ale nie zamierzała prowadzić konwersacji z takim palantem. Czasem zastanawiała się, czy potrafi on w ogóle czytać. Do Bożego Narodzenia zostało jeszcze dwa dni. Selene nie miała pojęcia, co będzie przez ten czas robić. Przeczytała już chyba wszystkie książki w bibliotece. Obiecała sobie, że podczas przerwy świątecznej weźmie się porządnie do nauki, by poprawić niektóre oceny. Tak więc, zaraz po kolacji poszła prosto do dormitorium. Nikogo na korytarzach nie spotkała. Cóż. W zamku na święta pozostało nie więcej jak kilkunastu uczniów. Gdy Selene weszła do salonu, na pierwszy rzut oka nikogo nie zauważyła. Dopiero gdy przeszła przez pokój, usłyszała za sobą kroki. Owa osoba nie skradała się. Nie zależało jej na tym, że Elin ją zobaczy. Ową istotą okazał się Eryk Selwyn. Na opalonej twarzy błąkał mu się triumfalny uśmiech. Selene skrzyżowała ręce na piersiach. - Czy ty mnie śledzisz? – spytała. - Może i tak – odrzekł Eryk. – A może i nie. Ta odpowiedź wydała się Selene zuchwała, jakby Selwy nie wiedział, z kim rozmawia. - Nie mam dla ciebie czasu – prychnęła Elin. – Chciałeś coś jeszcze? Eryk nie odpowiedział, tylko zbliżył się do niej, najwyraźniej chcąc ją pocałować. Selene nie przestraszyła się, lecz wpadła w taki gniew, że odepchnęła od sienie Ślizgona, aż ten zachwiał się i o mało nie przewrócił się na stolik. - Czego ty ode mnie chcesz? – wysyczała Selene, która wyczuła już zagrożenie. Mimo to nie chciała ryzykować, rzucając na Selwyna jakąś klątwę. - Chcę przespać się z tobą – odparł, a widząc jej zaskoczoną i zniesmaczoną minę, dodał: - Wiem, że nie lubisz owijania w bawełnę. Selene parsknęła śmiechem. - I co, myślisz, że na taki tekst od razu spełnię twoją zachciankę? – zadrwiła. – Wybacz, ale ta propozycja jest obrzydliwa. Odwróciła się w stronę sypialni dziewczyn, ale Eryk chwycił ją za nadgarstek. Selene zamarła na moment w bezruchu. Serce zaczęło tłuc się jej o żebra. Selwyn patrzył spokojnie w jej oczy, podobnie jak Malfoy niecałe trzy dni temu, tuż przed wyjazdem do domu. - Puść – zażądała Selene oschłym głosem. - Malfoya tu nie ma, nie musisz już udawać jego dziewczyny – rzekł. - Jestem dziewczyną Harry’ego Pottera – odparła chłodno. – Więc pomyśl, co zrobi, jeśli się przypadkiem dowie, jak mnie traktujesz. Selwyn uśmiechnął się głupkowato, nadal ściskając jej nadgarstek. - Co mi zrobi? Zbije mnie? – zakpił. - Nie – powiedziała Selene. – Ale dobrze zna Dumbledore’a… Co on by na to powiedział? A co rzekłby na to Czarny Pan? - Jego nie obchodzą nasze sprawy – odrzekł wymijająco Eryk. W niczym nie przypominał Dracona. Miał brązowe, krótko ostrzyżone włosy, piwne oczy i pewny siebie, a nawet groźny wyraz twarzy. - Jeśli mnie nie puścisz, miotnę w ciebie zaklęciem – warknęła Selene, wyciągając różdżkę, jednak Eryk natychmiast wytrącił ją jej z ręki. Zbliżył się do niej, a jego usta zaczęły zachłannie penetrować każdy kawałek jej karku. Nie przyniosło to jej przyjemności, wręcz przeciwnie, Selene wzdrygnęła się z obrzydzenia. Po raz drugi odepchnęła go od siebie, ale Selwyn chwycił ją jedną ręką za nadgarstki. Dłonie miał duże i silne, więc nie miał problemu z przytrzymaniem szamoczącej się Seleny. - Odwal się ode mnie – zażądała, usiłując kopnąć w goleń agresywnego syna Śmierciożercy. - Chodź, będzie fajnie – wyszeptał jej do ucha Eryk. Nie dbał o to, czy ciągnie ją za włosy, czy za ręce. Zawlókł ją do jednej sypialni chłopców, choć Selene broniła się dzielnie. W końcu cisnął ją na łóżko i zdjął spodnie. Elin od razu rzuciła się w stronę różdżki, którą dostrzegła leżącą na nocnej szafce. Eryk jednak strącił ją na podłogę i odrzucił kopniakiem. - Lubisz się tak bawić, kochanie? – spytał. Selene chciała skoczyć za różdżką, leżącą teraz pod drzwiami, ale Selwyn przygniótł ją własnym ciężarem i rozdarł jej szatę, jak uprzednio Malfoy. Selene sparaliżował strach. Chciała jakoś go z siebie zepchnąć, ale był zbyt wielki i ciężki jak na jej wątłe siły. Uderzyła go pięścią w twarz, lecz jej drobne, artystyczne dłonie nie mogły spowodować większych szkód na policzku Eryka. Ten zdarł z niej resztę szaty i chwycił ją za nadgarstki, by łatwiej mógł pozbyć się z niej bielizny. Selene wiedziała, że nie ma już najmniejszych szans. Nie mogła jednak krzyczeć. Nie poniżyłaby się tak bardzo przed nim. Selwyn wdzierał się w jej ciało i duszę, sprawiając przy tym okropny ból, jakiego jeszcze w życiu nie doświadczyła. Nie czuła się tak, gdy kochała się z Draconem. Teraz bolała ją każda cząsteczka ciała, czuła do siebie obrzydzenie. Nie mogła sobie wybaczyć, że Eryk wytrącił jej różdżkę z ręki. Przyniosła wstyd Czarnemu Panu, ojcu i samej sobie. Ból potęgował się z każdą sekundą, a on wcale nie zamierzał przestać brutalnie ocierać się o nią. Czy docierało do niego, że właśnie gwałcił tą dziwną, uroczą istotę, która skrycie mu się podobała? Raczej tak. To nakręcało go jeszcze bardziej. - Pożałujesz tego! – jęknęła Selene, szamocząc się z taką pasją, że Eryk miał trudności z utrzymaniem jej pod sobą. Zaśmiał się tylko na jej słowa. Selene zaczęła się zastanawiać, co ona mu takiego zrobiła. W głowie szalały jej setki pytań i pretensji do Selwyna. W uszach huczało jedno pytanie. Co mu zawiniła ta oddana do reszty swemu panu, kochająca książki dziewczyna? Nagle, po długiej chwili, wszystko ustało. Eryk padł obok niej na wznak, dysząc ciężko. Selene zerwała się z łóżka i ubrała w pośpiechu porozrywaną szatę, po czym wybiegła z pokoju, nie oglądając się za siebie. Wpadła do swojej sypialni i rzuciła się na łóżko. Nie dała rady zasnąć. Nawet się nie przebrała. Płakała całą noc. Ta Selene, która nigdy nie płakała… * Ostatnie, czego chciała, to zostać wezwana przez Czarnego Pana. Jednak los robi zwykle to, czego akurat najmniej pragniemy. Tak więc, pieczenie na lewym przedramieniu poczuła podczas śniadania. Właściwie, to Elin nie opuściła sypialni do chwili wezwania. Już dawno przestała płakać. Gdy poczuła znajomy ból, bez słowa wstała, opuściła zamek i teleportowała się. Weszła do domu Malfoyów. Po drodze do salonu nikogo nie spotkała. Zapukała i pchnęła drzwi. Czarny Pan odwrócił się. Od dawna wiedział, co się stało, chciał jednak dać jej czas na oswojenie się z tym. - Chciałem z tobą pomówić… - zaczął, przyglądając się dokładniej swojej młodej słudze. Selene pokręciła przecząco głową, unikając spojrzenia Czarnego Pana, który zapytał cicho: - Czy twoje zachowanie ma związek z mężczyzną? Tym razem pokiwała tylko głową. - Ach, Selene – ciągnął Voldemort. – Czyż nie jestem dla ciebie najbliższą osobą na świecie? - Jesteś, panie – odpowiedziała monotonnym, martwym głosem. - Więc dlaczego… - Zgwałcił mnie! – przerwała mu Selene. – Chciałeś usłyszeć to ode mnie, mimo że od dawna to wiesz, tak?! Ukryła twarz w dłoniach i wybuchnęła płaczem. Voldemort bez słowa podszedł do niej i przytulił ją. Jego zwycięstwo nad mugolami i szlamami nie zależało bynajmniej od córki Snape’a, ale Selene była kluczem do kopalni wiedzy. Jeśli po tym, co się stało, zamknie się w sobie, to Potter z nią zerwie, a wtedy nie będzie chciał też odpowiadać na jej pytania, dotyczące Zakonu… - Powiedz, kto to zrobił – powiedział uspokajającym tonem, gładząc jej włosy. – Powiedz. Złapiemy go i zamordujemy. We wtorek, może być? - Eryk Selwyn – odparła Selene. Nie chciała już mieć z tym człowiekiem nic wspólnego. - Syn Śmierciożercy – mruknął Voldemort. – Kto by się spodziewał… Nie musisz się już martwić. Za chwilę będzie tu twój ojciec. - Nie! – zawołała Selene. – Jeśli on się dowie… - Przybędzie tu z Selwynem – przerwał jej. Voldemort nie kłamał. Snape przybył pół godziny później, prowadząc młodego Selwyna, którego całe to zamieszanie najwyraźniej nudziło. Czarny Pan wstał z krzesła, wskazał Severusowi miejsce i przemówił spokojnym, lecz budzącym grozę głosem: - Eryk Selwyn. Cóż za romantyczne imię… Wyciągnął rękę i jej gestem przywołał Selenę, którą objął ramieniem. Sięgała mu ledwo do piersi, ale teraz skuliła się tak, że wyglądała na jeszcze niższą, niż była w rzeczywistości. - Poznajesz mojego gościa, Eryku? – zapytał Voldemort jadowitym tonem, gładząc Selene po włosach, jakby była jego salonowym pieskiem. Eryk podrapał się głupkowato po głowie. - To ta od Snape’a – odpowiedział najbardziej pokornym tonem, na jaki go było stać. – Selene, czy jak jej tam było… Czarny Pan pokiwał głową, wyciągając powoli różdżkę z kieszeni. Młody Selwyn zerknął na nią z ukosu, ale Lord zaczął się nią tylko bawić. - Nie martw się – przemówił do niego. – Naturalnie, poczekamy na twojego ojca. Nie może go to ominąć. Tu do rozmowy wtrącił się nagle Snape: - Czy mógłbyś mi, panie, wyjaśnić, o co tu… - W swoim czasie, Severusie – przerwał mu Voldemort. Ojciec Eryka przybył w kilka minut po wezwaniu. Był niewyspany, spod szaty Śmierciożercy wyzierała mu piżama w paski. Najwyraźniej odsypiał nocną służbę. Mętnymi oczami ocenił sytuację. Kiedy jego wzrok padł na syna, potarł nieogolony podbródek i spytał: - Chciałeś mnie widzieć, panie? I co tu robi Eryk? - Może on sam ci to wyjaśni? – zaproponował Voldemort. – Tak, niech opowie ci, jak zabawił się kosztem Selene? Eryk przewrócił pretensjonalnie oczami. Najwidoczniej nie zdawał sobie sprawy z grożącego mu niebezpieczeństwa. - Przespałem się z nią, wielkie rzeczy – prychnął. – Ale sama się prosiła. - Ty obrzydliwy kłamco! – zawołała Selene. – Zmusiłeś mnie do tego! - Nie wiem, o czym ona mówi – oświadczył Eryk, wkładając ręce do kieszeni. - Jesteś podłym gwałcicielem i jeszcze chcesz uniknąć kary! – krzyknęła Elin. Snape przyglądał się ze zgorszeniem swojemu podopiecznemu. Nie mógł uwierzyć w słowa swojej córki. Ufał jej, był pewien, że ta nigdy by go nie okłamała. Zerknął na swojego pana. Ten wyglądał, jakby się tym wszystkim bawił. Pozwalał się kłócić Selene i Erykowi. Ten drugi już zaczął tracić równowagę i cierpliwość, bo ze złości wyszarpnął różdżkę. Voldemort wytrącił mu ją z ręki. - Tylko bez zbędnych emocji, dobrze? – wysyczał. Teraz do akcji wkroczył dorosły Selwyn. - Nadal nieba rdzo rozumiem… - zaczął. - O wszystkim za chwilę porozmawiamy – rzekł Voldemort i zwrócił się do Selene. – Wyjdź, proszę. Resztę świąt spędzisz tutaj. Narcyza wszystko ci objaśni. Elin otworzyła usta, żeby zaprotestować, ale rozmyśliła się i opuściła salon. Jak Czarny Pan mówił, Narcyza czekała na nią w holu. Bez słowa zaprowadziła ją do jakiegoś pokoju. - Tu będziesz spała – wyjaśniła tylko. – Jakbyś była głodna, to kuchnia jest na parterze. I wyszła, pozostawiając ją, stojącą po środku sypialni. Selene zdjęła z siebie już drugą porozrywaną szatę i ubrała nową, którą wygrzebała z własnego kufra. Ktoś musiał przetransportować tutaj jej rzeczy. Usiadła na brzegu łóżka i wpatrzyła się tępo w podłogę. * W tym samym czasie Selwyn całkowicie stracił nerwy. Zaczął krążyć po pokoju, myśląc gorączkowo. Chciał jakoś ratować syna, jednak w głębi serca wiedział, że zasłużył on na karę. - Jak więc wyjaśnisz jej porwaną szatę? – zapytał Snape. Był wściekły, że ten problem dotyczy również jego. Taka hańba go spotkała, a teraz musiał jeszcze to wyjaśniać, mimo że dopiero dowiedział się o całej sprawie. - Nic jej nie zrobiłem – odparł Eryk. Voldemort, który dotąd nie uczestniczył w całym posiedzeniu, wyszedł z ciemnego kąta i powiedział: - Od początku wiem, że kłamiesz. Przez Lordem Voldemortem nic się nie ukryje. Crucio! Eryk padł na wspaniały dywan i zaczął wrzeszczeć, jakby go obdzierano ze skóry. Chwilę później zaklęcie ustało, a młody Selwyn umilkł, dysząc ciężko. - Nadal uparcie twierdzisz, że jesteś niewinny? – zapytał Czarny Pan. - Ona… ona sama się prosiła… - wydyszał. – Ubierała się jak dziwka… - Nie waż się obrażać mojej córki! – ryknął Snape, zrywając się z miejsca. - Tylko spokojnie, Severusie – powiedział Voldemort. – A teraz wstań, Eryku, i opowiedz nam wszystko, chyba że chcesz ponieść śmierć trochę szybciej, niż planuję. Selwyn wstał. Nogi drżały mu okropnie. Nie przypominał już tego samego pewnego siebie chojraka. Zaczął drżącym głosem opowiadać, co zaszło poprzedniego wieczora. ~*~ Już więcej nie zdążyłam nic napisać, bo jest późny wieczór. Mam nadzieję, że się podobało. I wybaczcie, że dawno nic się nie ukazywało, ale wiecie, koniec roku, te poprawki… Nie wiem, w co ręce włożyć. Dedykacja dla carmen37 :* Mówimy o nim sekretny dotyk. Odciska palące piętno na całe życie. Zazwyczaj krzywdzą najbliżsi…Wykorzystanie seksualne dziecka to niezwykle ohydna forma przemocy. Wykorzystanie seksualne to nie tylko gwałt. Do tej formy przemocy należy uwodzenie przez Internet tzw. grooming. Osoba dorosła nie podaje faktycznego wieku i dąży do spotkania z dzieckiem. Wykorzystuje jego niewiedzę o prawdziwych danych i intencji osoby uwodzącej. Kolejną formą przemocy seksualnej jest dopuszczanie się innych czynności seksualnych takich jak dotykanie miejsc intymnych dziecka, rozbieranie, całowanie, zmuszanie do dotykania narządów płciowych, doprowadzenie osoby dorosłej do osiągnięcia satysfakcji seksualnej. Fotografowanie nagiego dziecka i rozpowszechnianie treści oraz zachęcanie do oglądania pornografii to przemoc seksualna, która podlega karze. Jak rozpoznać? Nie zawsze od razu można rozpoznać, że dziecko zostało skrzywdzone. Istnieje szereg objawów, które na to wskazują. Dziecko może przejawiać dziwne lub niestosowne dla swojego wieku zachowania, które nie występowały dotychczas. Przykładem może być nadmierne rozbudzenie, naśladowanie czynności seksualnych albo mówienie o seksie. Niektóre dzieci odmawiają przebierania się w obecności innych osób, opuszczają się w nauce, wagarują, stają się wycofane, nieobecne lub mają trudności w relacjach społecznych z rówieśnikami. Mogą wystąpić zaburzenia snu, moczenie nocne i silne lęki. W niektórych przypadkach dzieci popadają w stany depresyjne, sięgają po alkohol lub inne używki, uciekają z domu czy chwalą się pieniędzmi i prezentami. Kiedy podejrzewamy, że nasze dziecko mogło paść ofiarą wykorzystania należy sprawdzić wiarygodność objawów i potwierdzić lub wykluczyć ten fakt. Warto poddać dziecko diagnostyce psychologicznej oraz lekarskiej. Badanie lekarskie po kilku tygodniach czy miesiącach jest mało wiarygodne i w większości przypadków nie stwierdza wykorzystania seksualnego, bo nie ma śladów. Do objawów somatycznych zalicza się ciążę i choroby weneryczne oraz siniaki, ślady po ściskaniu, kąsaniu, otarcia na wewnętrznej części ud u dziewcząt, zapalenia cewki moczowej i sromu oraz przerwanie błony dziewiczej, urazy krocza lub odbytu, także obecność nasienia. Takie objawy stwierdza lekarz. I co dalej…? Każda krzywda, szczególnie drastyczna zostawia ślady, rany na całe życie. Dorastające dzieci, młodzież, a później już dorośli ludzie muszą z tym żyć. Niektórym udaje się zapomnieć. Wykorzystanie seksualne może mieć pewne konsekwencje. Osoby te są bardziej narażone na depresję i niską samoocenę, uzależnienia, erotomanię lub zaburzenia psychotyczne. Mogą próbować dokonać samobójstwa albo również wykorzystywać dzieci. Oczywiście to nie musi wcale wystąpić. Obecnie terapia psychologiczna i pomoc niesiona dzieciom i rodzinom jest bardzo skuteczna. Jeżeli zauważymy zmiany w zachowaniu dziecka lub somatyczne objawy, które mogą niepokoić, starajmy się z nim porozmawiać. Rodzic wie, kiedy dziecko jest skrępowane lub czegoś się boi. Najważniejsza jest obserwacja i rozmowa z dzieckiem. Oczywiście rozmowa wymaga taktu. Można poprosić kogoś zaufanego o rozmowę z dzieckiem- psychologa lub pedagoga, a może kogoś z rodziny, kto ma z nim dobry kontakt. Warto też obserwować twórczość dziecka, jego rysunki, szczególnie w przypadku dziecka małego. Przestrzegam przed pochopnym wyciąganiem wniosków i rzucaniem choćby cienia oskarżeń na jakąkolwiek osobę. Jeśli córka dostała kilka jedynek i ostatnio gorzej się uczy i źle sypia, nie oznacza to wykorzystania. Może zakochała się w koledze z ławki lub do późna ogląda telewizję. Zdarzyło się, że syn wrócił późno i czuć było alkohol? Być może spróbował. Porozmawiajcie z nim o tym. Jeśli maluch zaczyna moczyć się w nocy może oznacza, że czegoś się przestraszył, usłyszał albo wystąpiło zapalenie cewki moczowej czy pęcherza. Jak widać nie wszystkie objawy wykorzystania seksualnego są nimi. Nie oznacza to uśpienia czujności rodzicielskiej. Jak ustrzec dziecko? Dorośli mają strzec dzieci, zapewniać bezpieczeństwo na każdej płaszczyźnie życia. Dotyczy to wszystkich dzieci, nawet nastolatków. Warto uczulać ich na złe intencje złych ludzi. Osoby o skłonnościach pedofilnych są przebiegłe, działają podstępnie. Zazwyczaj próbują się z dzieckiem zaprzyjaźnić, adorują go, uwodzą, przynoszą prezenty. Próbują nawiązać z dzieckiem dobrą więź emocjonalną. Kiedy pseudo przyjaźń mają zagwarantowaną wciągają dziecko w jego sekret. Tłumaczą mu, że to co robią jest normalne i każdy tak robi, i nie ma co opowiadać, lub odwrotnie . Straszą dziecko, że jeśli powie, to będzie winne i potępione przez wszystkich, i nikt go nie zrozumie jak tylko on, sprawca jego cierpienia. Takie informacje dziecko powinno posiadać. Nie myślę tu o czterolatkach, które mają szastać słownictwem. Przekażcie wiedzę dzieciom w sposób dostosowany do ich możliwości rozwojowych za pomocą wybranych słów. Potrzebny będzie tylko talent wychowawczy i cierpliwość, aby co jakiś czas z dzieckiem porozmawiać lub wysłać komunikat w zabawie. Każdy rodzić kocha swoje dziecko, dlatego każdy posiada talent i kreatywność. Wystarczy go uruchomić. Chrońcie dzieci.

zły dotyk boli przez całe życie